film jest piękny, polecam wszystkim! :-))
Idżcie koniecznie i bawcie sie tak dobrze jak ja wczorajszego wieczoru.
Niech żyje francuzkie kino!!! :-DDD
pozdrawiam
pozdrawiam
pozdrawiam
bardzo dobry, celujący :-)
: bo ma zamiar isc(no chyba,ze predzej bede miala go na plytce-co jest
: bardzo prawdopodobne:-)
ja tam mimo wszytsko lubię kina i mimo drogich (jak na moją kieszeń) biletów
wybieram zawsze duży ekran :-)
: slyszalam rozne opinie na temat tego filmu.....
a jakie jeśli można wiedzieć? oprócz tych, że jest piękny i optymistyczny?
:-)
pozdrawiam
tak, choć to duże uproszczenie, film jest niepowtarzalny, trzeba go po
prostu zobaczyć :-)
a co stoi na przeszkodzie? ;-o)))
zaraz sie z tym czymś rozprawimy :-D
| pozdrawiam
Na serio jest dobry...
bo ma zamiar isc(no chyba,ze predzej bede miala go na plytce-co jest
bardzo prawdopodobne:-)
slyszalam rozne opinie na temat tego filmu.....
dlatego nie wiem czy warto.ale sadzac z Twojej chyba warto..
anyway...mykam i pozdrawiam z moim slynnym Ave:-)
No to pa pa
Evka
Byc moze tem filmik bede miala teraz pzrez weekend,to go wrzuce sobie
na plytke.... pisze byc moze,bo nei wiem,czy dam rade go zalatwic....
tak apropo... to ma ktos moze jakie ciekawe filmiki???Niekoniecznie na
DVD...
greetz
Evka
a co stoi na przeszkodzie? ;-o)))
zaraz sie z tym czymś rozprawimy :-D
<cytat stopklatka.pl
Obraz młodzieżowy z tańcem i rozchwytywaną ostatnio Julią Stiles na
pierwszym planie. Ją tym razem rozchwytuje Sean Patrick Thomas (tj. w tym
filmie jego rozchwytują nawet bardziej, ale o tym za chwilę). A oboje
zostają porywani przez wiry tańca i wzajemnej namiętności, choć ten drugi
niekoniecznie jest wyeksponowany. Generalnie film jest wtórny i nachalnie
powtarza najczęściej wykorzystywane hollywoodzkie wątki. Czarny chłopak chce
wyrwać się z getta, kocha białą dziewczynę, co wywołuje zazdrość i rasizm
wśród jego koleżanek, bo jest najlepiej zapowiadającym się towarem na roku.
Kocha ją także ojciec, ale zaczyna dopiero po śmierci swojej żony, czyli gdy
dziewczyna ma już lat naście. Ona obwinia siebie za wypadek matki i porzuca
swą pasję - balet. Wiarę w siebie przywraca jej chłopak. Wszystko potoczy
się dobrze. Koniec.
W filmie jest jednak coś więcej. Pamiętacie "Dirty Dancing" lub "Gorączkę
sobotniej nocy"? Tak, tam to było coś więcej. "W rytmie..." wychodzi z
konfrontacji z tymi klasycznymi już tytułami obronną ręką. I tu taniec jest
osią obrotową fabuły. Wyraża emocje i uczucia. Wyraża miłość i wolność.
Thomas Carter dokonał doskonałego połączenia dwóch antagonistycznych,
zdawałoby się, stylów: baletu i tytułowego, z naciskiem na ten ostatni. I
dobrze, bo jest wdzięczniejszy, chwytliwszy i popularniejszy. Wzięli to z
pewnością pod uwagę dystrybutorzy przy tłumaczeniu smutnawego tytułu
oryginalnego ("Save the Last Dance"). Mieszanka jest wybuchowa. Biała Julia
ze swym czarnym Romeo odstawiają takie układziki, że w kinie w środku seansu
nogi same rwą się do wyjścia na disco. Tzn. dopiero po filmie, bo jest
fajny. Reasumując, mimo ohydnie banalnej fabuły i idiotycznego tytułu
(zwłaszcza wziąwszy pod uwagę wersję angielską), polecam. Szczególnie
zadowolona będzie część publiczności w szerokich spodniach, ale i resztę
tańczącej młodzieży z czystym sercem wysłałbym przed wielki ekran.
Biała nastolatka Sara (Julia Stiles) przyjeżdza do chicagowskiego getta dla
czarnych. Jest załamana po śmierci matki, oblaniu egzaminów do tutejszego
prestiżowego baletu (Juilliard), mieszkaniem w zapyziałej, śmierdzącej
norze, zmianą liceum etc. Z dołka wyciąga ją Derek (S.P. Thomas). Czarny
przystojniak-inteligent wprowadza dziewczynę w tajniki tutejszego życia,
tutejszych klubów, tutejszej muzyki i tutejszego tańca. Julia jest dobrą
uczennicą...
</cytat stopklatka.pl
<cytat stopklatka.pl
[wielkie ciach]
;OOOOOOOOO
a jush myslalem ze w zalaczniku jeszcze reklamowke zobacze :))))P
_________________________
Pozdrawiam
Daniel Jakubowski
www.danieljakubowski.prv.pl
gg:763076
..."dobre piwo nie jest złe"...
wyslalam na grupe binarna ;))))))P